W niedzielę (14.04) przed kościołem zbiórka do puszek na pomoc dla rodzin w Syrii w ramach akcji „Rodzina Rodzinie” prowadzonej pod patronatem Caritas. Po zakończeniu poprzednich zbiórek pozostało ponad 15 tys. nadwyżki. Wraz z rodzinami podjęliśmy decyzję, by dalej kontynuować tą potrzebną i szlachetną akcję. Już otrzymaliśmy kolejnych siedem rodzin, które objęliśmy patronatem na kolejne 6 miesięcy. Z nadwyżki zostały już wpłacone kwoty za 3 miesiące.

RODZINA RODZINIE – pomoc rodzinom w Syrii

Tayseer Gerji Shammas ma 44 lata. Mieszka w Aleppo razem z żoną Rimą i dwójką dzieci – 13-letnim Georgem i 12-letnią Jessicą. Są bardzo ubodzy, a wskutek braku perspektyw na pracę i normalne życie w Aleppo ich problemy się pogłębiają. Wzrost cen żywności sprawia, że realnie grozi im głód. Potrzebują wsparcia finansowego, aby móc kupić jedzenie, opłacić koszty związane z wynajmem mieszkania czy dostępem do prądu z prywatnych generatorów.

Jan Ibrahim Tashji ma 39 lat, mieszka w Aleppo razem z żoną Ritą. Mają dwoje dzieci – Ibrahim ma 5 lat, a Mariebelle zaledwie rok. Są bardzo ubodzy. Dzieci wymagają zakupienia koniecznych rzeczy do wychowania maluchów. Potrzebują wsparcia finansowego, aby móc kupić jedzenie, opłacić koszty związane z wynajmem mieszkania czy dostępem do prądu z prywatnych generatorów.

Jan Abdulmajid Khoury ma 61 lat i mieszka w Aleppo razem z żoną Victorią oraz dwojgiem dorosłych dzieci – Rita ma 28 lat, Shaki 32. Dzieci powinny studiować lub pracować, ale nie mają pracy, a uczelnie wyższe nie istnieją. Jest to bardzo biedna rodzina bez źródeł dochodu. W Aleppo są poważne kłopoty z elektrycznością i bieżącą wodą. Rodzina potrzebuje środków na zakup dostępu do elektryczności (tzw. amperów), który stale drożeje. Potrzebuje zakupić wodę, która jest dystrybuowana cysternami w mieście. Potrzebują również żywności, która w Aleppo jest obecnie bardzo droga.

George Betrous Shahan ma 50 lat. Mieszka w Aleppo z żoną Rashą i dwoma synami – 14-letnim Raghadem oraz 11-letnim Restomem. Są bardzo ubodzy. Dzieci nie uczą się ponieważ podczas wojny nauczyciele jako ludzie wykształceni i chrześcijanie w większości zbiegli w obawie o porwania. Dziś edukacja się odradza, ale jest bardzo droga. Młodsze dzieci mają traumę wojenną i nie wychodzą z domu. Starsze dzieci szukają dorywczej, fizycznej pracy, żeby pomóc rodzicom. W Aleppo nie ma elektryczności i bieżącej wody. Rodzina potrzebuje środków na zakup dostępu do elektryczności (tzw. amperów), który stale drożeje. Potrzebują zakupić wodę, która jest dystrybuowana cysternami w mieście. Potrzebują również żywności, która w Aleppo jest obecnie bardzo droga

George Kass Barsoum ma 42 lata i mieszka w Aleppo razem z żoną Jackline. Mają dwoje dzieci – Elissa ma 10 lat, a Elias 5. Dzieci nie uczą się ponieważ podczas wojny nauczyciele jako ludzie wykształceni i chrześcijanie w większości zbiegli w obawie o porwania. Dziś edukacja się odradza, ale jest bardzo droga. Młodsze dzieci mają traumę wojenną i nie wychodzą z domu. Starsze dzieci szukają dorywczej, fizycznej pracy, żeby pomóc rodzicom. W Aleppo nie ma elektryczności i bieżącej wody. Rodzina potrzebuje środków na zakup dostępu do elektryczności (tzw. amperów), który stale drożeje . Potrzebują zakupić wodę, która jest dystrybuowana cysternami w mieście. Potrzebują również żywności, która w Aleppo jest obecnie bardzo droga

George Abdulkarim Totonji mieszka w Aleppo razem z żoną Jemmą i dwójką dzieci – Karim ma 11 lat, a Maria 7. Są bardzo ubodzy, a wskutek zaostrzonych walk w Aleppo ich problemy się pogłębiają. Wzrost cen żywności sprawia, że realnie grozi im głód. Potrzebują wsparcia finansowego, aby móc kupić jedzenie, opłacić koszty związane z wynajmem mieszkania czy dostępem do prądu z prywatnych generatorów

George Aziz Snounou i jego żona Njoud mieszkają w Aleppo, obydwoje są po sześćdziesiątce. Pochodzą z Aleppo. To starsze małżeństwo mieszkające w Aleppo. Starsi ludzie w Aleppo żyją w dramatycznych warunkach. Z powodu wieku i bezrobocia nie mają pracy, nie mają też żadnego wsparcia socjalnego i medycznego.  Wymagają leczenia, potrzebują też środków na żywność, prąd i wodę, które w Aleppo są płatne. Pomagają im jedynie sąsiedzi i wierni kościoła do którego uczęszczają. Z trudem myślą o dalszym życiu.

Wszystkie te rodziny potrzebują środków na zakup dostępu do elektryczności (tzw. amperów), który stale drożeje. Potrzebują zakupić wodę, która jest dystrybuowana cysternami w mieście. Potrzebują również żywności, która w Aleppo jest obecnie bardzo droga.